czwartek, 17 października 2013

Prolog


-Kocham Cię Justin. - Selena zagruchała mi do ucha. Uśmiechnąłem się do niej. 
-Ja też Cię kocham. - Odpowiedziałem. 
Kochałem Selenę. Byliśmy razem przez około 5 miesięcy. Nasz związek był idealny. Cóż.. z wyjątkiem jednej rzeczy.

Marley.

Moja druga dziewczyna. Spotykamy się już przez około półtorej roku. Kochałem ją...ale Selenę też.  
- Powinnaś iść. Marley będzie wkrótce w domu. -Powiedziałem Selenie. Westchnęła. 
-Kiedy masz zamiar z nią zerwać? -Zapytała. 
-Nie wiem. -Mówiłem. 
-Dobrze, zrób to niebawem. - Prosiła. Oblizałem wargi. 
-Zrobię. 

Uśmiechnęła  i pochyliła się, całując mnie. Naprawdę nie mogłem narzekać, ale  po prostu nie czuję się tak ...dobrze, kiedy całuje Selenę ,inaczej jest z Marley. Nagle poczułem obecność kogoś innego w pokoju ,oderwałem się od Seleny i rozglądnąłem się...nie. 
Nie,nie,nie,nie.

Marley stała przede mną ,pełna łez w oczach. 
-Marley..-Zacząłem ,ale mi przerwała. 
-Nie nawidzę Cię. -Wrzeszczała zanim wybiegła.
-Marley! - Krzyczałem, idąc za nią. Pobiegła po schodach do naszego pokoju.  Zatrzasneła mi drzwi przed nosem.
-Marley ,wpuść mnie. -Kazałem ,pukając w drzwi. Słyszałem jej płacz. Chciałbym po prostu tam wejść i trzymać ją. 
-Marley ,proszę. - Błagałem w łagodniejszym tonem, opierając głowę na drzwiach.

Nie odpowiadała. 

Oblizałem moje suche wargi i odwróciłem się odpierając się o drzwi , zjeżdżając po nich w dół ,wprost na mięki dywan. Czekałem na nią całą godzinę ,ale nadal nie wyszła. Ostatecznie jej płacz ucichł i zapanowała cisza. 

Widziałem Selenę po lewej stronie, ale nie obchodziło mnie to w tym momencie. Rzeczywiście nienawidziłem w tamtym momencie nawet o niej myśleć. 

Chciałem jedynie pomyśleć o Marley. 

Wiedząc, że nie wyjdzie, powoli wstałem i zszedłem na dół. Położyłem się na kanapie i jedyne co robiłem to wpatrywałem się w sufit. Jak mogłem to zrobić Marley? Ona była tak słodka i niewinna. Nigdy mnie nie skrzywdziła,  nie zasługuję na nią. Myślałem tylko o niej zapadając w sen ,chciałem inaczej rozegrać te ostatnie 5 miesięcy.  

***
Obudziłem się i natychmiast przypomiała mi się Marley. Zszedłem z kanapy i popędziłem w górę schodami wprost do pokoju. 

Kiedy tam dotarłem, zobaczyłem, że drzwi są otwarte. Zmarszczyłem brwi i wszedłem do środka. Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem było to, że pokój był pusty. Wtedy ujrzałem jakąś notatkę na łóżku. To nie mogło zwiastować niczego dobrego. Powoli podszedłem do łóżka i wziąłem kawałek papieru w swoje ręce. Wszystko co się tam znajdowało to było dwa małe słowa, dwa małe słowa ,które złamały mi serce. 

Żegnaj, Justin.

_____________________________________________________________
O niee ;< Jak myślicie ? Co będzie dalej z Marley? Co zrobi Justin? ;o Szkoda mi jej xd

Hej :D No więc mamy Prolog. Jak widzicie jest wcześniej. :D Mam do was prośbę. Jeżeli cokolwiek nie podoba się wam w wyglądzie piszcie w komentarzu. Za małe litery ,kolor czcionki czy coś. Spróbuję to naprawić. :D  Przyznam wam się ,że to 1 ff w ,którym przeczytałam prolog i nie wiedziałam co będzie dalej :> Naprawdę. Dlatego to fanfiction mnie zaitrygowało. :d Much love Isa <3